fbpx

Jak pozbyć się poczucia winy kiedy jesteś mamą pracującą w domu?

Jak być jednocześnie rodzicem i pracownikiem? Kiedy masz dziecko, chciałabyś poświęcać mu jak najwięcej czasu, żeby nie przegapić żadnego ważnego momentu. Z drugiej strony – czasy wymagają od nas zaangażowania się w pracę zarobkową i ciągłego rozwijania kariery. W efekcie kiedy pracujesz więcej – masz wyrzuty sumienia, że nie ma Cię przy dziecku. Kiedy ograniczasz pracę na rzecz rodziny – czujesz, że nie jesteś przez współpracowników traktowana poważnie i omija Cię awans.

Jak to wszystko pogodzić?

Praca w domu wydaje się być idealnym rozwiązaniem wszystkich problemów. Nie dość, że jesteś ze swoim dzieckiem, to na dodatek cały czas zarabiasz. Nie musisz wydawać tyle pieniędzy na dojazdy do pracy, przedszkole, czy opiekunki, więc możesz w efekcie pracować mniej za takie same pieniądze.

jak sie pozbyc wyrzutów sumienia

Powinno być idealnie

Zaczęłam pracować w domu, kiedy kończył mi się urlop macierzyński. Były to czasy, kiedy trwał on tylko 16 tygodni. Nie chciałam tak małego dziecka zostawiać i wychodzić na wiele godzin do pracy, ale z drugiej strony – musiałam zarabiać. Zaczęłam łapać te kilka godzin w ciągu dnia, kiedy moja córka spała, aby zrobić jakiś mały projekt. Z biegiem czasu ilość tych godzin się zwiększała, więc zdecydowałam się najpierw na opiekunkę, a potem przedszkole. Myślałam, że praca w domu będzie idealnym sposobem na to, żeby pogodzić bycie mamą z rozwijaniem kariery, ale okazało się, że nie ominęło mnie poczucie winy. Takie samo jakie mają kobiety wracające na pełen etat do pracy, a może nawet większe.

Wydawało mi się, że moje dziecko myśli, że ciągle pracuję. Oczywiście weekendy spędzamy razem i jest to czas, który poświęcam tylko rodzinie. Jednak nie zmienia to faktu, że kiedy moja córka miała kilka lat, przychodziła, kiedy była pod opieką opiekunki i pytała tak jak to tylko dzieci potrafią „Maaaamooooo ale czy naprawdę musisz pracować?”. Zawsze powodowało to we mnie ogromne wyrzuty sumienia. Myślę, że o wiele łatwiej jest po prostu wyjść z domu i jechać do firmy, niż zamknąć się w innym pokoju.

Nieustanne poczucie winy

To całe poczucie winy bierze się stąd, że widziałam swoje dziecko w trakcie pracy. Wiedziałam, że jest w swoim pokoju i prawdopodobnie robi coś, co będzie wymagać długiego sprzątania, więc chciałam co chwilę interweniować. Jednak musiałam sobie co chwilę przypominać, że jestem w tej chwili w pracy. To sprawia, że czułam się okropnie.

Ciągle musiałam też znosić jęki i prośby dziecka, które nie rozumiało, że w tej chwili nie zagram z nim w grę, mimo, że jestem w domu. Myślę, że wynika to z tego, że dziecko jest zdezorientowane tym, że jestem w domu. Ten problem w ogóle by nie wystąpił, gdybym wychodziła do pracy.

Sprawdź też: Jak w prosty sposób oddzielić obowiązki domowe od pracy?

Bardzo nie chciałam co chwilę zbywać córki krótkim „nie przeszkadzaj mi”, „teraz nie mam czasu”. Nie chciałam też urządzać tego pasywno-agresywnego przedstawienia, żeby ostentacyjnie zakładać słuchawki, kiedy ona była w środku zdania. Bo to, co mówiła bardzo mnie interesowało, ale jednocześnie wiedziałam, że muszę dokończyć projekt albo porozmawiać z klientem.

Metoda na minutnik

Wypróbowałam więc sposób, który sprawdził się świetnie. Wymagał czasu, ale teraz mogę z czystym sumieniem polecić go każdemu. Do znudzenia powtarzałam „Kochanie, w tej chwili jestem w pracy i nie mogę się tym zająć, ale za x minut będę miała przerwę i wtedy będziemy mogły załatwić tą sprawę”. I ustawiałam odpowiednią ilość czasu na minutniku. Kiedy dzwonił alarm, to był święty czas. Wstawałam i grałam w grę, piłam herbatkę z misiami lub układałam puzzle. Nie mówiłam „jeszcze 5 minut”. Dzięki temu moja córka była pewna, że musi poczekać tylko określony czas, zanim będę mogła się z nią pobawić.

praca w domu macierzynski

Przecież „siedzisz w domu”

Kiedy poradziłam sobie z rodzicielskim poczuciem winy, pojawiło się kolejne. Skoro cały dzień siedzę w domu, to dlaczego nie wstawiłam prania? Dlaczego nie odkurzyłam? Dlaczego zamawiam obiad zamiast ugotować go samej? Przecież miałam na to cały dzień! Skoro ktoś pracuje w domu, to powinno tam być jeszcze czyściej niż wtedy, kiedy pracuje całymi dniami w firmie, prawda?

Otóż, jest zupełnie na odwrót. Kiedy cała rodzina wychodzi rano do pracy i przedszkola lub szkoły, to dom stoi pusty i nikt nie robi w nim bałaganu. Natomiast kiedy jesteś na miejscu (i Twoje dziecko również), bałagan robi się w tempie błyskawicznym. Kubek po herbacie. Nożyczki, które leżą na stole, bo przyszedł kurier i trzeba otworzyć paczkę. Papiery, które przestały się mieścić na biurku. Zabawki dziecka w całym domu. Talerzyki, łyżeczki i widelce. A Ty „siedzisz w domu” i nie masz czasu tego posprzątać.

Wrzuć na luz

Musiało upłynąć sporo czasu zanim ułożyłam sobie w głowie, że nie mogę być robotem. Nie da się pracować, zajmować dzieckiem i prowadzić dom jednocześnie. Jeśli będziesz wszystko robić w tym samym czasie, to nic nie będzie zrobione dobrze, a Ty będziesz miała cały czas poczucie, że non stop jesteś zajęta. A gdzie tu jeszcze czas na odpoczynek?

Sprawdź też: Jak w prosty sposób oddzielić obowiązki domowe od pracy?

Kiedy odrywałam się od pracy, żeby zająć się praniem, to mimo, że miało to trwać 3 minuty, zawsze przeciągało się do kilkudziesięciu. Bo trzeba opróżnić pralkę, wszystko rozwiesić (a czasem jeszcze zdjąć to, co wisiało na suszarce i już wyschło), posortować brudy, opróżnić kieszenie, załadować pralkę. Przy okazji pościągać to, co leży na pralce i pozanosić we właściwe miejsca. A skoro już jestem w łazience, to mogę przy okazji zmienić ręczniki. I tak każda czynność zajmowała mi mnóstwo czasu, a praca leżała i czekała. Kiedy w końcu do niej siadałam, przychodziła córka i chciała się bawić. I tak w kółko.

Pilnowanie granic

Zaczęłam więc stawiać wyraźną granicę między byciem mamą, panią domu i pracownikiem. Jeśli siedzę i zajmuję się projektami, to nie odrywam się od nich dopóki nie ma krwi na widoku. Kiedy układam puzzle, to je układam bez telefonu w ręce i sprawdzania co chwilę maila. Jeżeli odkurzam, to skończę dopiero kiedy nigdzie nie będzie już żadnego paprocha.

Takie postawienie granic sprawiło, że zaczęłam być bardziej wydajna w pracy, przestałam mieć wyrzuty sumienia, że nie poświęcam pracy córce i jednocześnie dom przestał zarastać brudem. No i pamiętaj, że to, że pracujesz w domu nie sprawia, że cała rodzina jest automatycznie zwolniona z obowiązków domowych. Twój partner nie rozpakowuje zmywarki kiedy siedzi w biurze, prawda? Nie wymagaj więc od siebie tego, że po całym dniu pracy będziesz miała dom wysprzątany na wysoki połysk.

Banner zaproszenie na facebook

No i pamiętaj, żeby w tym wszystkim znaleźć czas, który przeznaczysz tylko dla siebie. W końcu bycie mamą, to też praca, prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powrót do góry